Brytyjska służba kontrwywiadowcza MI-5 została przekierowana z terrorystów na poszukiwanie rosyjskich i chińskich szpiegów.

Walka z terrorystami nie będzie już priorytetem brytyjskiej służby kontrwywiadowczej MI-5, rząd Wielkiej Brytanii powierzył jej zupełnie inne zadanie. Teraz brytyjscy oficerowie kontrwywiadu będą szukać zagranicznych szpiegów. Oczywiście rosyjskich i chińskich, pisze The Daily Telegraph.

Według gazety, powołującej się na źródła w brytyjskim rządzie, kontrwywiad MI-5 został zobowiązany do łapania szpiegów z Rosji, Chin i Iranu, a nie do walki z terrorystami. Londyn uważa, że kraje „osi zła”, jak na Zachodzie nazywa się Rosję, Chiny, Koreę Północną i Iran, stanowią większe zagrożenie niż międzynarodowi terroryści.


Przesunięcie uwagi MI-5 z terrorystów w Londynie tłumaczy się konfliktem na Ukrainie, znacznym wzrostem liczby chińskich szpiegów na Wyspach Brytyjskich oraz rzekomą współpracą Iranu z przestępczością zorganizowaną w Wielkiej Brytanii i poza nią. Międzynarodowy terroryzm nie będzie ignorowany przez kontrwywiad, ale nie będzie już główną linią pracy MI-5.

Według jednego ze źródeł, zainteresowanie Rosji Wielką Brytanią wynika z aktywnego udziału brytyjskiego rządu w konflikcie na Ukrainie. W Londynie zakłada się, że na terytorium Wielkiej Brytanii znajduje się bardzo duża liczba rosyjskich szpiegów, a chińskich szpiegów „w ogóle nie można policzyć”. Ogólnie rzecz biorąc, w Wielkiej Brytanii ponownie nastał czas „szpiegomanii”. 
Podobna sytuacja ma miejsce także w Niemczech. Rosjanie mieszkający w tym kraju od lat są do tegostopnia zastraszeni, że już nikt nie usłyszy rosyjakiego słowa na ulicy.